DIY: wiszący stroik z szyszek

Dziś spadł pierwszy śnieg, więc czuję się oficjalnie zobligowana przez warunki atmosferyczne do podzielenia się pomysłem na jeden z wielu zimowych projektów DIY!

Potrzebujemy:

- szyszek

- wstążki w dowolnym kolorze, dł. ok. 3-4m

- pistoletu na gorący klej

- nożyczek

!. Wybieramy najładniejsze szyszki i odcinamy dla każdej z nich wstążkę – najlepiej, jeśli będą różnej długości (dzięki temu ładniej się ułożą).

2. Za pomocą gorącego kleju przyklejamy jedną końcówkę wstążki do szyszki:

(Zamiast przyklejania można też spróbować przyszyć wstążkę do szyszki.)

3. Związujemy wszystkie wstążki. Węzełek możemy ozdobić, jeśli mamy ochotę.

4. Całość zawieszamy na drzwi, okno lub gdziekolwiek podpowie nam wyobraźnia!

Przygotowania do Świąt: cz.3 – przegląd dekoracji

Odwieczny problem osób, które urządzają nowe mieszkanie – na co wydać pieniądze? Co jest priorytetem? Kupić nowe ręczniki czy wymienić kratki wentylacyjne? Narzutę do sypialni czy wiadro i mopa? Te dylematy stają się coraz bardziej uciążliwe w okresie Świąt – każdy chciałby mieć pięknie udekorowany dom, ale wiąże się to ze sporymi wydatkami…W efekcie ozdabiamy nasze cztery kąty tym, co mamy z poprzednich mieszkań, co dostaniemy od rodziny, co kupimy na wyprzedażach…Pomieszanie z poplątaniem!

W tym roku zdecydowałam się trzymać jednego stylu podczas dekorowania domu (no dobrze, może dwóch, tak trudno się zdecydować!), ale najpierw musiałam sprawdzić, co tak właściwie już mam, żeby uniknąć przypadkowych zakupów (w okresie przedświątecznej gorączki jestem na nie szczególnie podatna…). Warto przeprowadzić taką kontrolę odpowiednio wcześniej, przed samymi Świętami i tak jest dużo zamieszania, po co dokładać sobie stresów? Sprawdźcie koniecznie, czy działają wszystkie światełka choinkowe, czy bombki nie są potłuczone, czy jakieś ozdoby nie wymagają drobnych napraw lub czy po prostu nie trzeba się z nimi z jakiegoś powodu pożegnać!

Podczas robienia przeglądu moich dekoracji okazało się, że na przestrzeni lat ewidentnie mój gust wielokrotnie się zmieniał – kolekcja powiększała się, ale nic ze sobą nie współgrało! Podzieliłam dekoracje na grupy, wyodrębniając kilka głównych motywów stylistycznych:

1. Złoto – srebrny:

2. Klasyczny, tzw. oldschool :)

3. Zabawkowy ;)

4. Skandynawski:

Dla każdego coś miłego :)

Zdecydowałam, że w tym roku skupię się na stylu klasycznym (w kuchni i salonie) oraz skandynawskim (w sypialni). Teraz już wiem, za czym się rozglądać w sklepach :)

 

Przy okazji chciałabym Wam pokazać, jaką cudowną tradycję zapoczątkowała Moja Mama! Podczas naszych pierwszych małżeńskich Świąt, dwa lata temu, dostaliśmy od niej pudełeczko z taką zawartością:

Każda bombka jest inna, każda wyjątkowa!

Rok temu dostaliśmy kolejny zestaw:

Mam nadzieję, że ten przemiły zwyczaj zostanie z nami na długie lata! :)

Nowy nabytek z Home&You…

…dzięki któremu Mój Mąż spełni każde moje życzenie! A przynajmniej może chętniej je wykona ;)

Od razu robi się milej, gdy „Wyrzuć śmieci” jest zapisane na karteczce przyczepionej do TAKIEJ klamerki! :)

Cena: 9,50zł

Klamerkę możecie kupić w sklepach stacjonarnych oraz online.

Prosty sposób na wyeksponowanie szyszek

Pamiętacie duży słój ze sklepu z używanymi rzeczami? Chciałam go wykorzystać dopiero w okolicy Świąt, ale…kilka dni temu, gdy przechadzałam się smętnie po mieszkaniu w poszukiwaniu jakiegoś konstruktywnego zajęcia, nagle doznałam olśnienia – spojrzałam na słój, a potem na worek z szyszkami…Na słój…I znów na szyszki…Hmmmm…Słój i szyszki?! Proszę bardzo!

Prosto i bardzo jesiennie!

 

ZORGANIZOWANA: przechowywanie przepisów

Mija już trzeci tydzień, odkąd zaczęłam planować posiłki – szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że aż tak mi się to spodoba! Aktualnie przeszliśmy na wyższy stopień wtajemniczenia i planujemy wszystkie posiłki w ciągu dnia – każdego poranka, gdy rzucam okiem na nasze menu, kamień spada mi z serca! W końcu nie muszę spędzać połowy dnia na gdybaniu, co by tu ugotować!

Nasza baza ulubionych przepisów wciąż rośnie, a wraz z nią zwiększa się zapotrzebowanie na powiększenie przestrzeni na przechowywanie przepisów. Oczywiście świetnie nadają się do tego segregatory :)

W jednym segregatorze trzymam różne przepisy, które przykuły moją uwagę – do wypróbowania w przyszłości:

Mam też segregator na menu z restauracji, które dowożą jedzenie do domu – na wypadek jakiegoś kulinarnego kryzysu ;)

Kompletnie nie miałam jednak pomysłu na to, gdzie przechowywać przepisy, które mam zapisane na specjalnych karteczkach… Za bardzo mi się podobały, by chować je gdzieś po kątach…

Postanowiłam więc, że posegreguję je (na pomysły na śniadania, obiady i kolacje) i wyeksponuję w sercu kuchni!

Aby wszystko wyglądało ładnie i schludnie potrzebowałam jedynie drewnianych klamerek i washi tape:

Naklejamy….

Przycinamy…

Dociskamy…i już! Gotowe!

Karteczki włożyłam do wiklinowego koszyczka – teraz zawsze mam je pod ręką :)

Planowanie posiłków będzie teraz jeszcze bardziej zorganizowane!:)

Wiele zastosowań sody oczyszczonej

Jeden z najbardziej niedocenianych produktów w domu – niepozorny biały proszek, który w odpowiedniej kombinacji przeobraża się w lek na całe zło tego świata (a przynajmniej zło czające się w zakamarkach naszych domów…).

Panie i Panowie…Soda oczyszczona! :)

Najczęściej mieszana z wodą – w zależności od proporcji możemy otrzymać roztwór lub papkę.

Oto cudowne właściwości sody oczyszczonej:

- łyżeczka sody dodana do prania sprawi, że biel będzie jeszcze bielsza! ;)

- łyżeczka dodana do wody w wazonie przedłuży żywotność ciętych kwiatów

- w roztworze sody oczyszczonej można myć owoce i warzywa

- papka z sody nałożona na ugryzienia owadów zmniejszy swędzenie i obrzęk (sprawdziłam na własnej skórze po użądleniu osy – działa!)

- po rozpuszczeniu łyżeczki sody w ciepłej wodzie otrzymamy środek niwelujący zgagę

- łyżeczka dodana do szamponu pomoże usunąć nadmiar lakieru i odżywek z włosów

- na przebarwione naczynia wystarczy nałożyć papkę z sody, delikatnie potrzeć i spłukać

- pastę z sody można też nałożyć na tłuste plamy, odczekać chwilkę, po czym wyprać

- soda posypana na mokrą szmatkę nadaje się do czyszczenia powierzchni kuchennych, potem należy przetrzeć je samą wodą

- aby wyczyścić zlew należy posypać go sodą, odczekać kilka minut, a następnie wyszorować i spłukać

- soda oczyszczona poradzi sobie także z plamami na dywanie – wystarczy je nią posypać, zostawić na noc, a rano odkurzyć (w razie konieczności czynność powtórzyć)

- aby usunąć nieprzyjemny zapach z pojemników na jedzenie, należy zalać je roztworem wody i sody, zostawić na noc, rano spłukać

- pasty z sody możemy także użyć do czyszczenia srebra – wystarczy przetrzeć i wypolerować suchą szmatką

- a gdy zacznie nam się palić olej podczas gotowania…soda ugasi płomień!

 

Prawdziwa z niej czarodziejka :)

 

Tutaj możecie przeczytać o różnych zastosowaniach oleju kokosowego.

Przygotowania do Świąt: cz.2 – pakowanie prezentów

Ponoć nie ocenia się książki po okładce…A prezent po sposobie zapakowania…?

Dla mnie pakowanie prezentów to rytuał. Odbywa się na kilka dni przed Wigilią, koniecznie wieczorem! Niezbędne są świece zapachowe i świąteczne piosenki, ewentualnie włączam sobie świąteczne bajki :) Idealnie by było, gdyby akurat w ten dzień spadł śnieg, ale nie oczekuję cudów;) Rozsiadam się na podłodze, rozkładam wszystkie prezenty i przybory do pakowania i zaczynam! Dla jednych katorga, dla mnie jedno z ulubionych zajęć! Uważam, że sposób zapakowania stanowi 25% wartości prezentu :) Czyż nie jest milej dostać prezent ozdobiony w oryginalny sposób, po którym widać gołym okiem, że ktoś poświęcił na to swój czas i włożył w cały proces dużo serca, niż znaleźć prezent wrzucony w zwykłą torebkę? Oczywiście nie mam nic przeciwko torebkom, sama ich używam, ale w czasie Świąt dorabiam sobie do pakowania prezentów swoją sentymentalną ideologię i torebkom mówię stanowcze „NIE”!

Przygotowania do pakowania zaczęłam w tym roku równie szybko, co kupowanie prezentów. W wielu sklepach, np. w Empiku, już we wrześniu można było znaleźć papiery w promocyjnych cenach. W tym roku było mi łatwiej, ponieważ polowałam na ozdoby, które nie są w typowo świątecznym klimacie (czerwone, zielone, Mikołajki, gwiazdki itp, itd) – prezenty chcę w tym roku zapakować na złoto i srebrno, z pastelowymi akcentami. Poniżej papiery, które udało mi się kupić na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy:

Oczywiście na samym papierze nie poprzestałam! W sierpniu w Biedronce można było kupić naklejki dekoracyjne – nie mają żadnych świątecznych akcentów, ale po prostu nie mogłam ich nie kupić! Czuję, że i tak je wykorzystam!

Z kolei w TKMaxx upolowałam inny zestaw naklejek – srebrnych i bardziej dekoracyjnych:

W tym samym sklepie znalazłam zestawy ozdobnych kartek, chyba do scrapbooking’u – ja wykorzystam je na karneciki do prezentów:

Prawdziwa gratka czekała jednak na mnie w Empiku, na początku października – błyszczące opakowania na płyty CD (idealne na małe prezenty!) w promocji -90%! A skoro pierwotna cena wynosiła 1,49zł to zapłaciłam…0,15zł za 1szt! :) Wraz z Moją Mamą i Ciocią wykupiłyśmy cały asortyment! ;)

A na deser…washi tape (a jakże!), które wykorzystam zamiast wstążek:

Można ich użyć w bardzo prosty sposób:

 www.papermash.co.uk

I znowu, dzięki rozłożeniu zakupów na kilka rat, nie muszę się martwić skumulowaniem wszystkich wydatków w grudniu :)

Jaka szkoda, że do pakowania prezentów jeszcze ponad miesiąc…!

OSZCZĘDNA: sklepy z używanymi rzeczami

Sklepy z używaną odzieżą, second-hand’y, lumpeksy…Jakkolwiek je nazwiemy, są obecne wszędzie i są gwarancją różnych przeżyć! Kolejki w dzień nowej dostawy, wyrywanie sobie z rąk łakomych kąsków, dreszczyk emocji przy kasie (ile będzie ważyć?), radość z zakupu bezcennego okazu…Ich popularność jest coraz większa i nie ma się co dziwić – to świetny sposób na zaoszczędzenie naprawdę sporych kwot! Dlatego dziwi mnie stosunkowo mała popularność sklepów z używanymi rzeczami…A przecież tam też można znaleźć prawdziwe skarby, co zaraz Wam udowodnię :)

Udając się do takiego sklepu warto wiedzieć, czego szukamy – inaczej zginiemy w gąszczu przeróżnych przedmiotów, niejednokrotnie po prostu brzydkich lub dziwacznych. Ja podczas mojej ostatniej wyprawy szukałam małego wazonika oraz tacy.

Musimy też pamiętać o tym, żeby skupić się na kształcie i tworzywie, z jakiego dana rzecz jest wykonana – co z tego, że jest pomalowana na kompletnie nieadekwatny kolor, skoro możemy ją potem przemalować? :)

Oto, co kupiłam:

Jest to hmmmm….sama nie wiem co…Mały półmisek? Popielniczka? Nie mam pojęcia, ale spodobał mi się kształt – nowoczesny, geometryczny, bardzo designerski :) Cena? Całe 2,50zł!

To mini dzieło sztuki zostało przeze mnie potraktowane srebrnym spray’em – okazało się jednak, że bije od niego taki blask, że ciężko było uchwycić na zdjęciu efekt końcowy:

 

Kolejnym przedmiotem, który kupiłam za 2,50zł, była tacka – w końcu między innymi po to tam poszłam! Tacka była paskudna – czarna, z głupią naklejką, wybitnie tandetna, ale dostrzegłam w niej potencjał ;) Spodobał mi się jej kształt:

Tacka również przeszła bliskie spotkanie ze spray’em i aktualnie zyskała nową rolę – odkładam na nią moją biżuterię:

A gdzie wazonik? No właśnie… Najpierw zapomniałam zabrać go ze sklepu, potem zapomniałam, że go w ogóle mam, a na koniec zapomniałam zrobić mu zdjęcie „przed” – cóż…ewidentnie nie jestem ostatnio zbyt zorganizowana ;) Wstyd mi za siebie, mogę jedynie zapewnić, że wazonik był niezwykle nieatrakcyjny – biały, w jakieś dziwne pasy, każdy w innym kolorze, po prostu dramat! Dla odmiany pomalowałam go złotym spray’em – wciąż nie mogę się nadziwić, jak fantastycznie pokrywa już jedna jego warstwa!

Wazonik ma bardzo ładny, klasyczny kształt – kosztował ok. 3zł. Zimą będę w nim trzymać krótkie gałązki choinkowe – już kilka miesięcy temu zainspirowało mnie do tego to zdjęcie:

Dodatkowo kupiłam też ogromny słój – zapłaciłam za niego 10zł, a wart jest pewnie co najmniej 50zł! Nie, wyjątkowo nie będę go malować, ale wykorzystam podczas dekorowania domu na Święta – szczegóły w swoim czasie :)

Jak widzicie, zakupy w sklepach z używanymi rzeczami mogą dać tyle samo satysfakcji (i oszczędności!!!), co polowanie na ubrania w lumpeksach! Jeśli w Waszym mieście jest taki sklep to nie zwlekajcie ani chwili – biegnijcie na poszukiwanie okazji! :)

ZORGANIZOWANA: metamorfoza szafki kuchennej: etap 1 – przyprawy w słoiczkach

Nie da się ukryć, że moja nagła pasja do zbierania słoików nie była bezinteresowna – miałam w głowie pewną wizję i w końcu nadszedł czas, by wprowadzić ją w życie! Oficjalnie rozpoczęłam pierwszy etap reorganizacji mojej kuchennej szafki – przygotowanie pojemników na przyprawy!

W ciągu ostatnich dwóch tygodni namiętnie gromadziłam różne słoiki – do tego projektu najbardziej zależało mi na małych, np. po przecierze pomidorowym. Przy okazji dziękuję wszystkim osobom, które pomogły mi powiększyć moją kolekcję w tak krótkim czasie! :)

Oczywiście każda nakrętka była z innej parafii, więc musiałam je jakoś ujednolicić:

Użyłam srebrnego spray’u, z tej samej serii, co złoty spray, w którym byłam zakochana wczesną jesienią:) Jest równie dobry, ładnie kryje, szybko schnie, a kosztuje jedynie ok. 15zł.

W czasie, gdy nakrętki podsychały na balkonie, zajęłam się spisywaniem zawartości mojej kuchennej szafki – miałam do dyspozycji jedynie 10 słoiczków, więc musiałam wybrać kilka najczęściej używanych przypraw i mieszanek.

Dla szczęśliwych wybrańców przygotowałam etykiety, które wydrukowałam na specjalnym papierze do naklejek. Użyłam czcionki Kyne Morgan.

Jeden ze słoiczków posłużył mi jako szablon do odrysowania kształtu naklejki:

Spędziłam wieczność na mozolnym wycinaniu naklejek… (uuuh nie cierpię wycinać!!!)

Potem poszło już z górki – naklejanie, przesypywanie, naklejanie, przesypywanie…

Z radością przedstawiam efekt końcowy:

Etap 1 metamorfozy szafki kuchennej – zakończony! :)